Motto: Tiefe Brunnen muss man graben
wenn man klares Wasser will
Rosenrot oh Rosenrot
Tiefe Wasser sind nicht still
Rammstein-Rosenrot.
Pewien mały pyszcz żył samotnie w swojej chałupince i słuchał Rammsteina.
Przed jego domem dzieci obrzucały się stekami przekleństw i bawiły w doktora, traktując zjeżdżalnie jak gabinet ginekologiczny. A on śpiewał - Tiefe Brunnen muss man graben, lalala. Śpiewał on -lalala, a gołębie latały. Zwierzątka, które przychodziły do pyszcza nazywały się: listonosz, sprzątaczka i sąsiadka madzia, takie towarzyskie z niego stworzonko było, rozmawiali o związkach zawodowych i podatkach. Chałupinka pyszcza była tzw. chaosem, więc nie wpuszczał zwierzyny do środka, by nie narazić się na ostracyzm i wywalenie z lasu. Jak dotąd nie wadził nikomu. Pyszcz był radosny i cieszył się, że chrabąszcze znów nawiedziły osiedle, jednak nie znał dobrze niemieckiego. Trauma przekazywana z pokolenia na pokolenie kazała nie lubić Niemców, jednak un chciał wiedzieć co śpiewa. Co pieje w nim, gdy sięga w kuchni po wrzątek by zalać kawę. Trochę mu się mieszało z Ich, Ich Will i Du hast, du hast miś. Pyszcz sięgnął do "źródła" i zadziwił się bogactwem, które znalazł. Wypisał sobie ulubione zdania:
1.Matka ma dwie córki bardzo drodzy, Snow White and Rose-czerwony.
2.Jeśli jest zbyt dużo, on growls.
3.Snow-white, Rosenrot, rakiety można tot Free.
4,Oni mu pomóc, ale on jest niewdzięczny i skarży się, ponieważ ona jest jego brody i jego płaszcz szkody.
5.Na czwartym spotkaniu, zły karzeł, jak to było Snow White and Rose-czerwone wyciągnięty z przodu o kilka klejnotów niespodziankę.
6.Ponadto, silne znaków na niedźwiedzie i dobre matki są szczególnie clichéd.
I swojego faworyta: The Bear przychodzi i proponuje rozstrzygnięcia karłem.
[a to wszystko po przetłumaczeniu, przy haśle: http://de.wikipedia.org/wiki/Schneewei%C3%9Fchen_und_Rosenrot]
Mama mówiła mu : Nu nu nu, za długo w internecie siedzisz, siatkówka ci się odklei, ale on był niezmordowan. Pyszcz jako dziecię altruistyczne [ hie hie hie ] postanowił przekazać swoim ziomkom czegóż się dowiedział, otworzył sekretną stronę i zaczął pisać:
Rammstain mnie prześladuje, piosenka zainspirowana: Goethem ("Heidenröslein") i bajką braci Grimm "Schneeweißchen und Rosenrot". Odgrzebałam baśnie dla dzieci i śmieję się w głos, o tak - aaaaaaahahaha. Jakaż tego przyczyna? Karzeł temu winien, winien on!
Skrót bajki: Dwie siostry Różyczka i Śnieżka zaprzyjaźniają się z niedźwiedziem, ten zabija łapą karła. Śnieżka wychodzi za niedźwiedzia i żyje jak baba z chłopem.
Poznajcie epizod niedźwiadkowy.
"Nie bójcie się nic wam nie zrobię, na wpół zamarznięty jestem i chcę się u was jeno troszkę ogrzać"- Biedny niedźwiedziu, rzekła matka, połóż się przy ogniu i tylko uważaj by się futro nie zapaliło" Potem zawołała: "Śnieżko, Różyczko, wyjdźcie, Niedźwiedź nic wam nie zrobi, mówi to szczerze." Wyszły więc obie, a powolutku za nimi powychodziły i jagnię i gołąbek nie trwożąc się przed nim. Niedźwiedź rzekł: "Dzieci, wytrzepcie mi śnieg z futra", a one przyniosły miotłę (...)"Futro targały mu rękoma, stawiały nóżki na jego grzbiecie, toczyły nim tam i z powrotem, albo brały leszczynową witkę i go tłukły (...)"
a gdy przesadzały ze swą swawolą, wołał: "Pozwólcie mi żyć, dzieciaki. Śnieżko, Różyczko, mój los jest ponury. Zabijesz tego, co przyszedł w konkury"
Potem niedźwiedź się wyniósł do lasu, musiał strzec skarbów przed złymi karłami. I zniknął, Śnieżka i Różyczka poszły se po chrust i a kuku : "Gdy się zbliżyły ujrzały karła ze starą pomarszczoną twarzą i długą na łokieć śnieżnobiała brodą. Koniec brody utkwił w szpalcie drzewa, a mały skakał tam i tu jak piesek na smyczy i nie wiedział, jak sobie pomóc."
A teraz Najlepsze teksty Karzełka:
"Co tak stoicie! Nie możecie podejść i mi pomóc?! - A co Ci się stało mały ludku? zapytała Różyczka - Głupia ciekawska gęś! odrzekł, chciałem narąbać drzewa by mieć małe drewienka na kuchnię. Przy grubych kawałkach ta ociupinka strawy dla takich jak ja, co to nie jedzą tak dużo, jak wy, grubiański i chciwy narodzie, od razu się pali. Szczęśliwie wbiłem już klin, jakby wszystko szło podług życzenia, ale przeklęte drzewo było zbyt gładkie i niechcący mi wyskoczył. Drzewo się zjechało, a ja nie mogłem już wyjąć mojej pięknej, białej brody. Teraz tak tkwi, a ja nie mogę odejść. Teraz naśmiewają się głupie mleczne gęby! Fe, ale jesteście ohydne!"
"Pobiegnę i sprowadzę ludzi" rzekła Różyczka : "Szalone baranie łby!"
"Nieokrzesany naród, odcinacie mi kawałek mojej brody! Niech wam kukułka wynagrodzi"
Uwolniły go. Potem poszły sobie na ryby. I kogo ujrzały? ;))
"Nie widzicie, że chce mnie wciągnąć ta przeklęta ryba? "
"Co to za maniery szpecić komuś tak twarz? Nie dość, że obcięłyście ją na dole, to teraz odcinacie jej najlepszą część. Nie mogę się tak pokazać swojakom. Żebyście musiały biegać bez zelówek!"
"Nie mogłyście delikatniej się ze mną obejść? Szarpałyście mój cieniutki surducik, wszędzie jest porwany i podziurawiony niezdarny i głupkowaty motłochu, jakim jesteście!"
"Co tak stoicie i się gapicie?!"
"Drogi panie niedźwiedziu, oszczędź mnie, oddam wam wszystkie moje skarby, patrzcie te szlachetne kamienie, które tu leżą. Darujcie mi życie, co wam z takiego małego chudziaczka? Nawet nie poczujecie mnie między zębami, łapcie lepiej te dwie bezbożne dzieweczki, to dopiero dla was łasy kąsek, tłuste jak młode przepiórki, jedzcie je w Imię Boże"
W swojej chałupince chaosu dodał kolejny wpis dla cudaczków z wirtuala,
a morał z bajki płynie taki: kto skarleje wewnętrznie, temu google wynagrodzą.
Cheers!
czwartek, 9 lipca 2009
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)


0 komentarze:
Prześlij komentarz